Czasem potrzebujemy ciszy. Żeby zwolnić, bo pędzimy, żeby coś/kogoś dostrzec, bo zapędzeni nie zawsze widzimy/ słyszymy.
Jest taka cisza, która mnie osobiście urzeka. To leśna cisza i ,,nie cisza". ,,Nie cisza" ponieważ pewne dźwięki są słyszalne. Szum drzew, odgłosy ptaków, szelest liści.
Najlepiej podobno korzystać z tych uroków z dala od miast, ulic, odgłosów, nie z natury płynących.
Lepiej wtedy wszystko słyszeć, potem, pewnie widzieć. Jest to forma terapii. Lasoterapia, terapia lasem.
W zgodzie z naturą, z samym sobą, żeby było wyraźniej, żeby poczuć spokój w chaosie i pędzie dnia codziennego, żeby kiedy szuka się odpowiedzi, być może w miejscu tak spokojnym, znaleźć ją.
W lesie
K.Przerwa-Tetmajer
Wolno i sennie chodzą
po jasnym tle błękitu
złocistobiałe chmurki
z połyskiem aksamitu.
Niekiedy się zasrebrzy
pod słońca blask z ukosa
jaskółka śmigła, czarna,
sunąca przez niebiosa.
Po łące cichej, jasnej,
w srebrne objętej ramy,
przez opalowy strumień
złote się kładą plamy.
Szmaragdem słońce błyska
na ciemnej drzew zieleni
lub przez konary rzuca
ognistych pęk promieni.
Po niebie i po lesie,
po łąk zielonych łanie,
przejrzyste, zwiewne idzie
błękitne zadumanie.
