Siedzą ludziska w i kombinują. Kto, po co, skąd, gdzie i czyj interes z tym wirusem.
Takiego prezentu dawno nie dostaliśmy. Można wreszcie się zatrzymać. Nawet nie trzeba się zastanawiać. Zatrzymać. Rozejrzeć.
Okazuje się, jak niewiele potrzeba. Okazuje się ile warte są stanowisko, kasa, pogoń codzienna. Kolejki w panice sklepowej, wydatki narodu większe od tych bożonarodzeniowych. I pełne śmietniki chleba, warzyw....
Dostałem czas. Dostałem wolność wyboru co z tym czasem uczynię.
I trochę rysuję. Trochę odpoczywam. Trochę sprzątam, trochę gotuję.
Przede wszystkim spędzam czas bez pośpiechu. Dbam o relacje.
,,Nie ma niczego bardziej widzącego niż prawdziwa miłość" Anthony de Mello Jakie to uczucie? Kiedy widzimy miłość , co w nas się dzieje wówczas? Nic piękniejszego, widzieć ludzi szczęśliwych, radosnych i rozpromienionych. Budzą się czasem tęsknoty, takie ukryte, rodzą się czasem pytania, o miłość, czy odczuwam? czy daję? czy troszczę o nią? Odczuwać to szczęście i patrząc na kochające się dzieci, tworzące nowy związek, to jakby odnajdywanie cząstki siebie w nich.Cieszę się jako rodzic z kochania dzieci , cieszę się z ich miłości.
A kochać, dawać cząsteczki miłości, pielęgnować te malizny, otrzepywać z nich kurz to ważne zadanie, bardzo ważne, a kiedy usłyszy się ,,I cieszę się z naszego spotkania", i kiedy ciepło poczuje się w sobie, nie potrzebne są inne rzeczy, bo to miłość właśnie.
,,Nie żyjecie tak naprawdę, dopóki nie będzie wam obojętne, czy jesteście żywi czy umarli. Dopiero wtedy żyjecie. Kiedy jesteście gotowi utracić życie – zaczniecie żyć. Ale jeśli zaczniecie chronić swe życie, jesteście martwi." Anthony de Mello
Dzisiaj zatrzymał mnie film Krzysztofa Kieślowskiego pt. ,,Gadające głowy". O czym ten film opowiada?, jaką historia i co ciekawego?. W filmie stawiane są pytania do ludzi, takie egzystencjalne, proste, dla niektórych trudne. Najłatwiejsze i proste odpowiedzi dawały w mojej opinii dzieci. Z wiekiem dla niektórych odpowiedzi na pytania bywały trudniejsze ( jak byłoby aktualnie ?, -też ciekawe ). Film jest lekcją, pokazuje jak istotną w życiu człowieka jest autorefleksja, jak zmieniamy się i co w kolejnych latach życia stanowi dla ludzi,,ważność". W ostatniej scenie filmu słyszymy odpowiedź stuletniej kobiety, co jest dla niej najważniejsze.
Lubię tę piosenkę Za nastrój, za świetny tekst, za nadzieję.
"W moim życiu często latałam nisko upadałam i czasami też tonęłam wygrywałam i przegrywałam umierałam i odradzałam się na nowo brałam i dawałam odnaleźliśmy się i zaszliśmy daleko jestem sobie bliska i wciąż na nowo obca to ma coś z samotności i że mnie nie zna nikt
Nie chce być biedna ale pieniądze nie czynią mnie bogatą czasami życie jest ciężkie ale przeważnie uważam je za lekkie płakałam i się śmiałam i nareszcie się dowiedziałam co mnie czyni szczęśliwą paliłam i piłam i straciłam wszystkie siły a jeżeli ponownie stanę na nogi będzie znowu życie i będzie znowu słońce
I tutaj jesteś trzymasz moją rękę i się śmiejesz ponieważ znasz mnie lepiej niż ja jestem w tobie zakochana, moje życie nie chcę sobie wyobrazić siebie bez ciebie
W moim życiu często latałam często też kłamałam i ciebie i mnie oszukiwałam byłam zakochana i od tego byłam pijana wznosiłam się do nieba i spadałam do piekła zostawiam się w zawieszeniu a potem znowu wstaję żyję zdrowo i narkotyki biorę liczę lata i nie liczę ich stoję w ciemności a lubię światło
I tutaj jesteś trzymasz moją rękę i się śmiejesz ponieważ znasz mnie lepiej niż ja jestem w tobie zakochana, moje życie nie chcę sobie wyobrazić siebie bez ciebie
Kocham niektórych ludzi a niektórzy kochają mnie i nie odczuwam braku tych co nie kochają mnie kocham moje dzieci i kocham ciebie czasami nie czuję nic wtedy nie czuje siebie życzę sobie spokoju i pogody ducha serca, które jest zawsze ciepłe nie jestem na to jeszcze gotowa
Wolność jest dla mnie dobra i czasami sprawia mi ból czuję się silna nawet jeśli właśnie nie stoję twardo na ziemi Mój strach przed śmiercią zamienia się w powietrze powoli się rozpuszcza ponieważ życie mnie woła
I tutaj jesteś trzymasz moją rękę i się śmiejesz ponieważ znasz mnie lepiej niż ja jestem w tobie zakochana, moje życie nie chcę sobie wyobrazić siebie bez ciebie. Chcę dalej z tobą i podążać za tobą a ty weźmiesz cokolwiek ode mnie Jestem zakochana w tym życiu i zostaję tutaj jeszcze długo z tobą" I teraz zamącę. Woda w strumieniu traci swą przejrzystość. Telefon jeden, drugi, trzeci. Nieznany mi numer przeszkadza ledwo dotarłem do domu. Trochę zachwiało po odebraniu. Na miejscu policjant z papierosem, spokojnie czeka przed budynkiem. W środku Młody z dziewczyną. Co im do łba strzeliło? I powrót w myślach do moich lat młodzieńczych. Tak, niewesoło było. Awantury, alkohol..... Młody nie pamięta mojego picia. Pamięta inne rzeczy. Dla mnie było, minęło. Dla niego przyczynek, by stać się moją charakterologiczną kopią. I patrzę na to wszystko. Gdy pomyślę o karze, mantrze rodzi się bunt. Zbyt proste ogólniki. Młody wie, że może na mnie liczyć. Ma matkę, ta również nie ucieka od wsparcia. Gdzie problem? Dobroczynność jest prawdziwą maskaradą interesowności przebranej za altruizm. De Mello Młody ratuje dziewczynę. Czuje się wtedy potrzebny, coś warty. Kochany. Tracą się granice. Nie mogę patrzeć też na krzyk o pomoc dziewczyny. Paskudne czynniki w tle. I nie jestem jej ojcem. A jednak zostawić tego tak nie mogę.
Przypatruję się z niepokojem i nadzieją moim dzieciom. Czas przeszły , gdy popełniałem błędy , te bezpośrednio wychowawcze, te pośrednie związane z moimi wyborami, reakcjami dawno minął. Nie sposób tego czasu cofnąć czy wrócić do niego z magiczną różdżką. Teraźniejszość nie tyle dopada co daje do myślenia. Czy było tak beznadziejnie? Oczywiście, że nie. I też nie mam sobie co rezerwować miejsca na podium dla super rodzica i anty ojca.
Takie pytania dla rodzica są nazbyt częste. I zapraszam do lektury.
Jesteśmy mimo swej "dorosłości" również dziećmi. Doświadczenie lat minionych niewiele się zdaje , stawiamy swe pierwsze kroki w coraz to nowych próbach.
Ot, choćby taki rysunek. Późno, ale czemu nie?
Idąc swoją drogą, bądź też szukając drogi do szczęścia, napotykamy radości i rozczarowania. Skąd one się biorą? Zasadniczo, doświadczamy i rzeczy dobrych i złych. Zwyczajnie takie jest życie. Trochę wina, wpływ współczesnego świata, mediów, które promują keep smile i samorozwój niemalże w każdej dziedzinie życia. Czy jednak ta wizja człowieka współczesnego nie kłóci się z naszą indywidualnością?
Powstała audycja radiowa o kryzysie tożsamości mężczyzn. Warto posłuchać. https://anchor.fm/marcin52/episodes/Trzy-Ogrody-Pyta--12-tematw--ktre-warto-poruszy-w-zwizku-ealu0e
Jako podsumowanie cytat
Po czym poznać, że jeszcze nie potrafisz dać drugiej osobie prawdziwej, głębokiej bliskości?
Po tym, że pielęgnujesz w sobie poczucie przymusu, by ukochana osoba myślała, lubiła, robiła, czuła lub mówiła podobnie jak Ty. By pasowała do Twoich wyobrażeń o idealnym związku. By we wszystkim Ci się "podobała".
Masz prawo tego pragnąć. To miłe, gdy bliska osoba podziela nasze hobby, poglądy i przeżycia. Czujemy się bezpieczniej, gdy jest podobna do nas. Czujemy komfort, gdy rozumiemy się bez słów.
Ale przyjemność, bezpieczeństwo, komfort i wyobrażenia nie mają nic wspólnego z kochaniem drugiej osoby, tylko z naszym ego, naszymi zranieniami, ograniczeniami emocjonalnymi. Każdy z nas powinien je w sobie uszanować, utulić, czule się zaopiekować i głęboko zrozumieć. Zatrzymując się jednak na nich i nie wychodząc do tego co jest ponad tym, pozbawiasz się doświadczenia głębszej miłości, w której nie czujesz potrzeby być w więzi tak sztywno dopasowanej do Ciebie samego. Lęk przed poczuciem osamotnienia w związku, przed brakiem kontroli nad sytuacją - staje się Twoim bożkiem. Lęk zaś jest zabójcą miłości.
Kochanie kogoś, kto jest dokładnie jak nasze wyobrażenia o nim, kogoś, kto lubi to samo i ze wszystkim się zgadza, nigdy w niczym nie odmawia, bo chce zawsze tego samego, nigdy nie krytykuje, bo myśli dokładnie to samo, nigdy nie trzeba mu nic tłumaczyć bo wszystko rozumie, ani niczego rozumieć, bo wszystkiego się domyślamy, ani kłócić, bo zawsze chce jechać na wakacje w to samo miejsce co my - kochanie osoby totalnie zlanej z nami i dostosowanej do naszych oczekiwań - jest ogromnie proste, nie wymaga żadnego wysiłku, żadnego wyjścia poza siebie, żadnego poświęcenia, rozwoju emocjonalnego, mentalnego czy duchowego. Brzmi kusząco... Jeśli jednak jesteś z kimś dlatego, że nie musisz wychodzić poza samego siebie - to czy na pewno możesz powiedzieć, że jest to miłość?
Najbliższa bliskość to nie ta, w której nie ma rozdzielenia między osobami. Żeby naprawdę widzieć i uznać drugą osobę, trzeba spojrzeć z odpowiedniego dystansu: to znaczy oddzielić ją od siebie, uznać ją jako odrębną jednostkę - inaczej wszystko będziemy na nią projektować i nie dojdzie do autentycznego spotkania dwóch serc.
Najbliższa bliskość to taka, w której praktykujesz głęboki szacunek do granic, inności i wolności drugiej osoby, przy jednoczesnym szacunku do własnych (to znaczy, że jeśli różnice między Wami Cię ranią, to potrafisz też odejść). Naprawdę blisko jesteś wtedy, gdy granice, które buduje druga osoba swoimi decyzjami, cechami lub sposobem bycia, nie powodują w Tobie poczucia oddzielenia od niej.
Bądź więc wdzięczny za różnice, wady i zawiedzione idealizacje, bo to one sprawiają, że uczysz się kochać i że to, co między Wami, jest prawdziwe, głębokie i wybrane bez przymusu - wolnym od lęku sercem.
Natalia Mucha, Wolność serca
Tak, wiem, długie i trudne. Aczkolwiek do osiągnięcia.
D.