music

piątek, 2 września 2022

Przed siebie.

 Wydawałoby się, że mała stabilizacja została osiągnięta. Nic bardziej złudnego. 

Dzieciaki podorastały. Oczywiście poszły swoją drogą, choć moje nadzieje i oczekiwania były zgoła odmienne. Młody rzucił szkołę, ma legalną pracę, w której zarabia więcej od swojego "starego". I dobrze.  Młodzi mają raczej zdrowsze podejście do życia, pracy i własnej wartości. W kraju raczej nie usiedzi. To też pewne. Nie oceniam. Być może mając jego lata też nie siedziałabym tutaj. Pomińmy przyczyny wymownym milczeniem.

Na Śląsku zatem nic już nie trzyma. Pora najwyższa zadbać o siebie. Żyć z osobą, która podobnie widzi świat, podobnie akceptuje i darzy uczuciem. Zostawić dotychczasową pracę. Zostawić dotychczasowe krajobrazy, środowisko, małą ojczyznę. 

Obawy? Zawsze jakieś są. Jakimś cudem opatrzność do tej pory czuwa. Nigdy przeciwności nie były nie do przeskoczenia. To także kwestia poczucia własnej siły, sprawczości i wartości. Przed siebie.

sobota, 9 lipca 2022

Pęknięcia

Czasu trochę upłynęło od ostatniego wpisu.

W tym okresie wiele spraw się wydarzyło, wiele przeżyć zostawiło po sobie ślad.

Takie pęknięcia opisywane czasem jako szczeliny. 

Doświadczenia pozostawiają po sobie pamiątkę, czasem bolesną jeśli są trudne. 

A ta trudność wynika z tego, jak sobie każdy z nas z przeżytym doświadczeniem radzi. 

Wczoraj usłyszałam, że w życiu nie ma lekko. No bo nie ma. Może byłoby za nudno gdyby wszystko szło lekko.

Trudności uczą, ale tylko wtedy kiedy wyciąga się z nich wnioski. Bo to my sami w większości mamy wpływ na nasze dalsze losy i na to jak przeżyjemy swoje życie.

Dążymy do bycia szczęśliwym, do czucia się dobrze, do nie martwienia się i życia bez lęków. 

Droga którą pokonujemy jest różna, naznaczona naszymi przekonaniami, otaczającym światem i tym co w nim się wydarza, obrazami, które widujemy na co dzień, ludźmi spotkanymi w tej codziennej wędrówce, własnymi decyzjami.

Tak zmierzamy szukając tego szczęścia, niektórzy całe życie, niektórzy w wędrówce po nie przystają gdyż zauważają jego odczuwanie i to, co je przywołuje. 

Mawia się, że najszczęśliwsi byliśmy w dzieciństwie, wówczas towarzyszył nam spokój, zazwyczaj byliśmy zaopiekowani i niezatroskani. Podobny spokój ludzie odczuwają w chwili śmierci. 

Czasem trudno iść przez życie, pokonywać trudności. Warto wtedy sięgać po rozmaite narzędzia, takie jak: pomoc, wsparcie, miłość, bliskość, przywoływanie chwil, w których doświadczaliśmy szczęścia. To takie szpachelki na te wszystkie pęknięcia. Warto w życiu sięgać po nie.

💓






niedziela, 16 stycznia 2022

Na skraju

 Po tylu terapiach, doświadczeniach życiowych powinienem sobie radzić nawet z najgorszymi przeciwnościami. Praca, finanse, ludzie wokół przynoszą stres. Ale też to codzienność, ona mija. Są jednak przeciwności ponad miarę. 

Uczono w domu, w szkole, w mediach, książkach, a w końcu w wierze, by być uczciwym. Uczono, iż niewinny człowiek nie ma się czego bać. Po latach wiem, że to kłamstwo. Od ponad roku patrzę jak boleśnie przekonuje się o tej prawdzie mój syn. I muszę być jego ochroną. Pieniądze raz są, raz ich nie ma. Wydałem całą pensję, by dowodzić jego niewinności. By dowieść i dorwać tych, którzy miast bronić swego narodu, dopuścili się przemocy wobec dzieciaka. Ponownie czasy bandytów w mundurach, choć nadzieję przynosi pierwsza rozmowa o odszkodowaniu. Cóż nam po pieniądzach? 

Ponad dobę po wariografie próbuję rysować. Minie trochę czasu, gdy przyniesie mi to hobby radość i spokój.




piątek, 24 grudnia 2021

Tytuł do wymyślenia

 Tytuł do wymyślenia. Dotyczy okresów, doświadczeń. Co się powinno, co trzeba, co narzucone, a czego się potrzebuje.

Całe lata pracowałem ponad siły. Na dziś to wiem, rodzaj ucieczki i wmówienie roli żywiciela rodziny. W domu stawałem się intruzem. Ile bym pieniędzy nie przyniósł, rozchodziły się błyskawicznie. Przed czym uciekałem? Efekt domu rodzinnego i toksycznego związku. Na dziś nieistotne. Nie zamierzam żyć i gnębić przeszłością. Bywałem w domu, gdy nie można było pracować. Takie dni to święta.

Boże Narodzenie pamiętam jako dziecko. Później już nie obchodziliśmy. Chaos zaczynał się co najmniej dwa tygodnie przed. To czas komuny, stanu wojennego i po. Ile się nastałem w kolejkach i targaniu zdobyczy do domu. Obłęd. I chyba atmosfera kończyła się na zapachu kubańskich pomarańczy. 

Pierwszy dzień, gdy się wyspałem. Siedzę w domu z synem. Odpoczywam. Chłopski garnek i makówki na tzw wigilię. Nie ma uroczystej kolacji, specjalnego ubierania się. Ot dzień jak co dzień. 

Obiecałem sobie "żadnych fuch". I generalnie dotrzymuję danego sobie słowa. Jednak teraz odmówić nie mogłem. Pieniądze jak na dzisiejsze stawki symboliczne. Tak mam. Półtorej miesiąca wycięte z życiorysu. Jeszcze dwa,trzy dni i wracam do normalności. 

Jak to się dzieje, że zdarzenia nie zawsze pokrywają się z planami, zasadami, marzeniami? Mam chwilowe deja vu. Niezbyt przyjemne. Cóż, życie to nie koncert życzeń. Aczkolwiek warto dbać o siebie, warto zmieniać, warto zastanowić się co jest w życiu istotne, po co się tak naprawdę żyje. 

Bardzo stosowne słowa do moich przemyśleń.

DEZYDERATA

"Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz
w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.

Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje,
czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź pogodny. Dąż do szczęścia."


Max Ehrmann


niedziela, 28 listopada 2021

Las

 Czasem potrzebujemy ciszy. Żeby zwolnić, bo pędzimy, żeby coś/kogoś  dostrzec, bo zapędzeni nie zawsze widzimy/ słyszymy.

Jest taka cisza, która mnie osobiście urzeka. To leśna cisza i ,,nie cisza". ,,Nie cisza" ponieważ pewne dźwięki są słyszalne. Szum drzew, odgłosy ptaków, szelest liści. 

Najlepiej podobno korzystać z tych uroków z dala od miast, ulic, odgłosów, nie z natury płynących. 

Lepiej wtedy wszystko słyszeć, potem, pewnie widzieć. Jest to forma terapii. Lasoterapia, terapia lasem. 

W zgodzie z naturą, z samym sobą, żeby było wyraźniej, żeby poczuć spokój w chaosie i pędzie dnia codziennego, żeby kiedy szuka się odpowiedzi, być może w miejscu tak spokojnym, znaleźć ją.


W lesie

K.Przerwa-Tetmajer

Wol­no i sen­nie cho­dzą
po ja­snym tle błę­ki­tu
zło­ci­sto­bia­łe chmur­ki
z po­ły­skiem ak­sa­mi­tu.

Nie­kie­dy się za­sre­brzy
pod słoń­ca blask z uko­sa
ja­skół­ka śmi­gła, czar­na,
su­ną­ca przez nie­bio­sa.

Po łące ci­chej, ja­snej,
w srebr­ne ob­ję­tej ramy,
przez opa­lo­wy stru­mień
zło­te się kła­dą pla­my.

Szma­rag­dem słoń­ce bły­ska
na ciem­nej drzew zie­le­ni
lub przez ko­na­ry rzu­ca
ogni­stych pęk pro­mie­ni.

Po nie­bie i po le­sie,
po łąk zie­lo­nych ła­nie,
przej­rzy­ste, zwiew­ne idzie
błę­kit­ne za­du­ma­nie.

Przesyłanie: przesłano 1115136 z 1384596 bajtów.


poniedziałek, 9 sierpnia 2021

Miejsce na ziemi

 Sentyment zostawił mi wspomnienie Borów Tucholskich. Z nimi wiąże się co najmniej 300 lat znanej mi historii przodków. Miejsce jakby genetycznie zakodowane w pamięci. Urodzenie i wychowanie to rzeczownik Heimat. Nie znam niemieckiego, do niczego mi niepotrzebny. Chociaż w poszukiwaniach genealogicznych zdarzali się nierzadko Niemcy, pojęcie jakiejś definicji narodowości narzuconej z góry dla mnie nie istnieje. Ta polska część ku zgorszeniu pewnej części rozmówców także nie przyciąga. Tak więc, małą ojczyzną jest Śląsk. Z całą swoją paletą odcieni. Nie tylko krajobraz z grubami, hałdami, nie tylko kluzki i rolady, nie tylko ( tu będę wyjątkowo uparty) język śląski. O obrazach Śląska może jeszcze przyjdzie czas i miejsce pisać. 

Z regularnością rejsowego autokaru pokonuję co chwila ponad 300 km tam i z powrotem. Między Śląskiem a Bieszczadami. Uczę się nowego miejsca na ziemi. Gdzie mam nadzieję, będzie mi w życiu dobrze. 



poniedziałek, 19 lipca 2021

Dni

 Wymyślono i ujednolicono systemy pomiaru czasu. Podzielono rok na dni, tygodnie i miesiące. Najbardziej kocham wiosnę i lato. Nie powiem, z racji charakteru pracy bywam śmiertelny zmęczony. Tym sposobem, mój tydzień to całe pięć i pół poniedziałku. Niedospany, padam od rana poniedziałku pierwszego. Przy piątym zmuszam się do nadrobienia zaległości domowych z całego tygodnia. Pewne rzeczy należy zrobić i tyle. 

Zahaczam o sens życia. Po kiego grzyba tak się męczyć te pięć i pół poniedziałku? Może i są szczęśliwcy, których praca i przyziemności nie dotyczą. Banki, pieniadze... mnie nie kochają. Mam tyle, ile wystarczy. Chyba dobrze, nie mam obaw przed zdziwaczeniem, lenistwem umysłowym i odpłynięciem od rzeczywistości. Rzeczywistość jednakże nie jest szara czy czarna. Nie chcę wyjść na seksistę. Ale napiszę. Jedną z miar wartości mężczyzny jest jego praca. Jak ją wykonuje. Być może u kobiet jest podobnie, nie myślałem nigdy o płci pięknej miarą pracy zawodowej. Tak więc obok pieniędzy, bo i nikt nie pracuje tylko i wyłącznie dla satysfakcji psychicznej, nie ma co się oszukiwać. 

Nie samą pracą żyję. Bywałem pracoholikiem, uciekałem w pracę. Niestety.

Teraz czekam aż nastanie dzień piąty, szósty i siódmy tygodnia. Poniedziałki polegają na oczekiwaniu na weekend. Czas odpoczynku, czas relaksu, czas korzystania z życia, odwiedzania, słuchania, patrzenia.



Dziękując wszystkim siłom nadprzyrodzonym, nie korzystam z tych radości sam.