Siedzą ludziska w i kombinują. Kto, po co, skąd, gdzie i czyj interes z tym wirusem.
Takiego prezentu dawno nie dostaliśmy. Można wreszcie się zatrzymać. Nawet nie trzeba się zastanawiać. Zatrzymać. Rozejrzeć.
Okazuje się, jak niewiele potrzeba. Okazuje się ile warte są stanowisko, kasa, pogoń codzienna. Kolejki w panice sklepowej, wydatki narodu większe od tych bożonarodzeniowych. I pełne śmietniki chleba, warzyw....
Dostałem czas. Dostałem wolność wyboru co z tym czasem uczynię.
I trochę rysuję. Trochę odpoczywam. Trochę sprzątam, trochę gotuję.
Przede wszystkim spędzam czas bez pośpiechu. Dbam o relacje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz