music

środa, 3 czerwca 2020

Dzień za dniem

Jeszcze niedawno tęskniłem za ciepłem, liczyłem minuty ledwo przybywającego dnia. Nadeszła wiosna. Jakaś niemrawa.
Od bardzo dawna tęskniłem za spokojem. Codzienne problemy męczyły niesamowicie. Urastały do rangi przeszkody nie do przebycia. Te poważne, czy nawet tragiczne nie różniły się od błahych .

 Stało się coś niespotykanego. Ten wymarzony spokój chyba jest . Tu i teraz. Nie wygląda jednak jak ten wytęskniony. I to nie marzenia zdradziły. Nie rzeczywistość się zmieniła. Przestałem się szarpać. Zabrzmi byle jako. Nie ma dalekosiężnnych planów. Nie ma sprecyzowanych dróg. Nie ma przeszkód do pokonania, szczytów do zdobycia.

 I nie ma dramatycznych rozczarowań.

Dzieje się bardzo wiele. Najczęściej wokół mnie. Wokół osób ze mną związanych. A jednak nie rozmyślam . Moje rozróżnienie dobre-złe na nic się zda, gdy wezmę odpowiedzialność za kogoś. Nie opuszczam, nie odrzucam. Ale bronię jak niepodległości własnego serca i sumienia. Bez otoczki całej filozofii. Być może i egoistycznie. Ale naprawdę już wystarczająco żyłem za innych, zamiast za siebie. Każdy ma jedno życie. Nie odbiorę czyjegoś żyjąc za niego.

To nie dylemat .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz