Minęło trochę czasu od poprzedniego wpisu.
Kiedy pisać? Gdy coś się dzieje? Ciągle coś się dzieje. Forma pamiętnika jest dobra, by po czasie wrócić do wpisu, do czasu minionego. Jednakże do refleksji czas stanowi niezbędny czynnik.
Uciekam od poruszania spraw politycznych, tej całej pandemii. Tu nic nie jest jednoznaczne. Wręcz odpycha. Obok samej choroby są tragedie pracodawców, pracowników. Zwyczajnych ludzi, braku realnej pomocy, braku szans. Ci, którzy z różnorodnych powodów mają trudności w życiu nawet w warunkach tzw dobrobytu, zostali skazani. Na czarną, bezlitosną otchłań własnej niemożności. Problemów o jakich większość nawet nie zdaje sobie sprawy. Mam wątpliwą przyjemność otrzymywać lekcje mierzenia się z takimi ludźmi, z takimi "jazdami" odkąd tylko pamiętam. Nie ma czego zazdrościć. Przechodzi z pokolenia na pokolenie. Rujnuje życie.
Wyrwałem się z tego zaklętego kręgu. Mimo niezakończonych spraw formalnie żyję wreszcie spokojnie. Ale zaburzenia obok dają znać. Nie odpuszczają. Co może zrobić ojciec dziecka, które nie radzi sobie z własnym życiem? Dziecko będzie dzieckiem nawet, gdy będzie ono dorosłe. Rodzic nie przestaje być rodzicem. Sztuka pogodzenia się z brakiem wpływu jest bolesna.
Wpis bez obrazka, bez zdjęcia, bez piosenki. To wciąż nie ten czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz